wtorek, 20 sierpnia 2013

Prolog.

Był luty. Madeline siedziała na zimnym parapecie przykryta kocem, z kubkiem gorącej czekolady w ręce. Po policzku spływała jej jedna łza. Patrzyła w okno na zaśnieżony park pod swoim domem. Tęskniła. Tęskniła za swoim chłopakiem, przyjaciółką i miastem...












Magda to dziewczyna z wieloma problemami. Ma wadę serca. Została rozdzielona przez rodzinę ze swoim chłopakiem i jego siostrą, a zarazem najlepszą przyjaciółką.
Dziewczyna jest polką, lecz w swojej ojczyźnie była tylko kilka razy. U babci. Miała swój własny pokój na poddaszu. Bardzo lubiła przesiadywać w tym przytulnym pomieszczeniu. Zawsze siadała na parapecie z kubkiem jakiegoś gorącego napoju i rozmyślała...
Do pokoju weszła babcia. Magda umiała rozmawiać w swoim języku, więc bez żadnego problemu dogadywała się z polakami.
-Magdaleno...
-Madeline.-poprawiła starszą kobietę.
-Nie lubię tak do Ciebie mówić. Dla mnie jesteś Polką, nie Brytyjką...
-Ehh... nie ważne.-poddała się.-O co chodzi?
-Przyszłam sprawdzić czy wszystko w porządku...
-Wszystko w porządku?-zakpiła.-Tak było, dopóki nie rozdzieliliście mnie z Blancą i Blais'em! Miałam idealne życie, ale wszystko musieliście spieprzyć przez jakąś błahostkę!
-Magdaleno!-babcia krzyknęła, aby uspokoić wnuczkę.
-Madeline.-poprawiła ją ostro.-On nic takiego nie zrobił!
-Nie? A...
-To nie powód do tego aby mnie z nim rozdzielać!-dziewczyna nie dała babci dokończyć.
-Wszystko co robimy z rodzicami jest tylko i wyłącznie z myślą o tym, aby Tobie było dobrze!
-Skoro tak, to wyślij mnie z powrotem do Londynu.
-Nie. Sama musisz zastanowić się nad ta sprawą.-po wypowiedzeniu tych słów, kobieta zniknęła za drzwiami.
Madeline długo myślała o swoim życiu, lecz nie mogła nic wymyślić. Poczuła się senna. Zeszła z parapetu, przebrała się w swoją starą piżamę i poszła spać.